Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017 
Przejdź do spisu treści. MP nr41/03

Świadkowie

-MP nr 41 z 23 XI 2003r. /str. 21-22

Niezwykłe okoliczności związane z historią naszego cmentarza.
Czy relacja świadka jest prawdziwa?

Z małą wiarą, że znajdę coś ciekawego - postanowiłam prześledzić historię komorowskiej nekropolii. Cmentarz "młody", niewielki, jeszcze nie zdołał obrosnąć legendą. Wprawdzie w Komorowie mieszka i mieszkało tyle znamienitych osób, jednak ich doczesne szczątki najczęściej spoczywają gdzie indziej. Nierzadko na Powązkach.
Cmentarz ładnie położony na skraju lasu. To niestety jego jedyny wyróżnik na plus, bo z pewnością nie nagrobki. Te niczym nie odbiegają od średniej krajowej.
Dlaczego postanowiłam "zasięgnąć języka"?


Cmentarza w Komorowie widok ogólny

Bo zastanawiało mnie, czemu nasza parafia tak długo nie miała własnego miejsca pochówku? Przecież już w czasie wojny i zaraz po niej Komorów boleśnie odczuł jego brak. Cmentarz wojenny był w lesie na górce, gdzie dziś stoi szkoła. W tym miejscu muszę zacytować fragment listu Tomasza Terleckiego, który nadszedł do redakcji "Magazynu" w marcu tego roku. Jego autor pisze monografię Parafii w Pęcicach, do której, jak wiadomo, niegdyś należał Komorów. W liście pan Tomasz zwracał uwagę, o czym informowaliśmy (MP NR 36 z dnia 20.04.2003 r.), na nieścisłości w publikowanej "Kronice naszej parafii". Ale nie tylko! Dotykał jeszcze jednej bardzo ważnej i bolesnej sprawy, która od pół roku nie daje mi spokoju! Czy słusznie? Osądźcie Państwo sami:

Zarząd szpitala św. Rocha przy RGO [Rada Główna Opiekuńcza], który zajmował się chorymi i rannymi powstańcami najprawdopodobniej w pałacu komorowskim - zwanym dziś przez komorowian Sanatorium - zwrócił się do władzy duchownej o zezwolenie na odprawianie Mszy Świętej dla pacjentów za pośrednictwem księdza kapelana Józefa Jakubczyka -16 XII 1944. Cmentarz założony i oficjalnie poświęcony na terenie dzisiejszej szkoły komorowskiej, wówczas zwanym Zieleńcem, stał się miejscem spoczynku zmarłych z tego właśnie szpitala. Podczas budowy nowej szkoły, na początku lat siedemdziesiątych, koparki przygotowujące wykopy pod fundamenty odsłoniły kilka pochówków z tego cmentarza. Należy ubolewać, że cmentarz ten pozostaje w całkowitym zapomnieniu i zaniedbaniu. Może należałoby zainstalować na jego terenie jakąś stosowną, informującą tablicę oraz zaznaczyć jakoś jego granice?


Nagrobki takie jak wszędzie



Wiem, że nasze pismo nie powinno drażnić, a uchowaj Boże jątrzyć, ale także nie możemy dopuszczać się grzechu zaniechania. Święto Zmarłych jest najlepszą chwilą na przerwanie milczenia nad bolesną kartą lokalnej historii. To najlepszy moment, by problem położyć na sercu wszystkim tym, którym nie są obojętne losy Ojczyzny i młodzieży chowanie. To dobra chwila, by przypomnieć żołnierzy Powstańczej Warszawy i cywili bez ich zgody wkręconych w tryby jednej z najsroższych wojen.
Przyznaję, list pana Tomasza rozbudził moją ciekawość. Szukałam odpowiedzi na pytanie: Dlaczego Komorów tak długo godził się na brak swojego cmentarza? Może właśnie to było przyczyną "zapomnienia" o pochowanych żołnierzach na wojennym cmentarzu polowym? Tego, co usłyszałam 12 X 2003 r. z ust pana Kazimierza Łukowskiego nie mogłam się spodziewać:



Mam 67 lat. Mieszkamy tu od urodzenia. Moja Mama już przed wojną pracowała w majątku, później już za PGR-u, ja zacząłem w nim pracować. To było ze czterdzieści lat temu Może w 1959, a może 60 roku, a może później. Miałem dobrze po trzydziestce. Gdzieś przy końcu lipca, na początku sierpnia, jechałem do siana dużym drabiniastym wozem zaprzężonym w parę koni. Jechało nas ze dwudziestu chłopa, cała brygada. Ta łąka była tam, gdzie dziś są ogródki działkowe. Przed nią było pole z kartoflami. Mieliśmy wykosić trawę konną kosiarką i ją rozrzucić, żeby przeschła. Patrzymy, a tu przy drodze -w tych kartoflach - świeża mogiła. Z krzyżem, a jakże! Kwiatów na niej dużo, tak jak to na pogrzebie. Kto pochował? No przecież, że ksiądz. Czy można do ziemi człowieka położyć bez księdza? Poświęcił ziemię i przyszedł za trumną. Wtedy ks. Józef Jakubczyk był proboszczem w Pęcicach i budował naszą kaplicę. Mnie się wydaje, że to zdarzenie było przy końcu budowania, a może już była parafia? Wiem jedno, że ks. Jakubczyk od samego początku bardzo chciał, żeby Komorów miał swój cmentarz.
Za kilka dni jedziemy znowu do siana, żeby je zwieźć z pola. Patrzymy, a tu przy tej mogile jakaś gromada ludzi. Wykopują tego nieboszczyka. Słyszałem, że ksiądz miał dużo nieprzyjemności z tego powodu.
Nie wiem, kto tam był pochowany. Kobieta czy mężczyzna. Tyle pamiętam.
Potem jeszcze długie lata czekaliśmy na własny cmentarz! Dlaczego? Nie wiem! Oddali ziemię pod działki, czemu nie pod cmentarz? Nie wiem!


Czy otrzymałam odpowiedź na nurtujące mnie pytania? Niezupełnie. Cmentarz wspólnocie był potrzebny - to nie ulega wątpliwości. Ale zastanawia ten niebywały opór władz lokalnych w wypełnianiu prostych, niemal banalnych oczekiwań społecznych. Dlaczego? Być może odpowiedź na to pytanie całkiem przypadkowo znalazłam w "Dziennikach" Marii Dąbrowskiej. Oto pod datą 18.III1960 rok. Piątek - pisząc o kolejnych etapach podboju kosmosu, pisarka dorzuca jeszcze kilka takich zdań:


Cmentarz Wojenny w Komorowie, zdjęcie z przełomu roku 1944/45 Koniec lat 70-tych. Odsłonięcie kamienia upamiętniającego miejsce spoczynku prof. Aleksandra Janowskiego

... "A tu w Komorowie, 20 km od stolicy kraju, przeżywającego "największą epokę swej historii" - toniemy w błocie po kolana. Żadne auto nie pokazuje się od dwu dni na terenie Komorowa. Ciężarówki z towarem dla kiosków musiano wyciągać z błota końmi. Nawet chodzić po błocie jest męczarnią. [...J Pogotowie odmawia przyjechać, bo nie mogą dotrzeć przez bagno.
Komorów jest upośledzony, jeśli idzie o najkonieczniejsze inwestycje cywilizacyjne. Jest w zasadniczej niełasce, karany za to, że był niegdyś siedzibą zamożnych ludzi, a częściowo eks-ziemian."


Dziś prawdziwych ziemian, podobnie jak cyganów, już nie ma. Jest natomiast Komorów domem wielu sławnych ludzi artystycznej bohemy, także świata nauki, medycyny, finansów, polityki... Nierzadko odnoszę wrażenie, że w tym domu jest tylko sypialnia. Czy tak musi być? Nie wiem? Ale, proszę nie zapominajmy, że naszą Narodową Historię tworzą także drobne, z pozoru mało ważne fakty. Choć te, którymi ośmielam się Państwa "zbulwersować" do takich z pewnością nie należą.
Sprawę sygnalizuję, ale mówiąc po sztubacku "nie odpuszczę jej", a więc ciąg dalszy nastąpi.

--------------------------

Lidia Kulczyńska-Pilich





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka, M. Bąkowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.