Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017 
Przejdź do spisu treści. MP nr (6-8) 65-67/06

Proszę o głos

- MP nr 6-8 z 3 IX 2006r. /str. 28-29

Pruszków, dnia 18 czerwca 2006

Szanowna Pani Redaktor

Mam przyjemność napisania listu do redakcji "Magazynu Parafialnego" w sprawie historii Komorowa i czuję się w obowiązku podzielenia się z Panią kilkoma spostrzeżeniami, które nasunęły mi się po przeczytaniu artykułu p. Artura Andrzejuka "Przez świadomość do dumy" (nr 4-5 /2006r.). Przez wiele lat mieszkałem w Komorowie przy ul. M. Dąbrowskiej, a i teraz jestem częstym gościem w domu moich rodziców. Przyznaję, że zawsze interesowała mnie historia miejscowości, w której spędziłem dzieciństwo i młodość.
Od starszych kolegów już jako kilkuletni chłopiec dowiedziałem się, gdzie można pozyskać proch strzelniczy, mało tego znajdowałem go nawet w ogródku moich rodziców, z biegiem lat dowiedziałem się, dlaczego i skąd się wziął.
Nie będę jednak uprzedzał faktów, bowiem wydarzenia historyczne należy rozpatrywać w całym kontekście, a nie jak P. Artur wyrwane, pojedyncze zdarzenia bez chronologicznego układu. Spróbuję ułożyć zdarzenia tak, jak miały miejsce, bez fałszywych domysłów, być może także tekst ten przeczyta świadek tamtych wydarzeń i uzupełni szczegóły, do których nie udało mi się dotrzeć, a i ostudzi zapędy ludzi, którzy na siłę chcą zrobić z Komorowa miejsce martyrologii narodu polskiego.
Cofnijmy się zatem do roku 1944. W lipcu wermacht cofa się na wszystkich frontach, w Warszawie trwa ożywiony ruch. Niemcy wycofują się na lewy brzeg Wisły, słychać kanonadę dział Armii Czerwonej, która podeszła już pod Radzymin, trwają zażarte walki, teren przechodzi z rąk do rąk. Dowództwo Armii Krajowej decyduje o wybuchu powstania 1.08. 1944, godz. 17,00. W nocy z 1.08 na 2.08 niewielki oddział około100 ludzi wyrusza z Ochoty w kierunku Lasów Sękocińskich z zadaniem utworzenia placówki grupującej oddziały AK idące na pomoc stolicy. Idą zwartą kolumną bez szpicy (ten błąd taktyki wojennej będzie kosztował ich życie) groblą od wsi Reguły w kierunku Pęcic, słabo uzbrojeni, z małą ilością amunicji, nie wiedzący że dzień wcześniej do dworu w Pęcicach przybył zmotoryzowany oddział wermachtu, nieliczny ale dobrze uzbrojony, także w pobliskim Pruszkowie w szkole podstawowej nr 6 stacjonują Niemcy dysponujący trzema czołgami. Powstańcy z zabudowań pałacu są doskonale widoczni, zaalarmowany Pruszków wysyła posiłki, rozpoczyna się krwawa jatka. Większość powstańców ginie na podmokłych łąkach pod Pęcicami, kilku udaje się dotrzeć do Komorowa, okopują się w rejonie dzisiejszej ul. Podhalańskiej i M. Dąbrowskiej, tu gdzie stoi sklep. Po krótkiej wymianie ognia martwi i ciężko ranni zabrani są przez Niemców.


Róg ul. Podhalańskiej i M. Dąbrowskiej, tu gdzie dziś stoi sklep
Róg ul. Podhalańskiej i M. Dąbrowskiej, tu gdzie dziś stoi sklep




Przez cały czas Powstania Warszawskiego przez Komorów wędrują uchodźcy. Są to przeważnie cywile w podeszłym wieku, wycieńczeni, chorzy, ranni, uciekinierzy z obozu Dulag 123. Z myślą o tych wszystkich biednych ludziach w dawnej szkole podstawowej w Komorowie(parterowy budynek, który był zlokalizowany na górce w miejscu dzisiejszego gimnazjum, stał jeszcze do początku lat 90-tych, kiedy to strawił go pożar został zorganizowany punkt pomocy RGO. Jego działalność była tolerowana przez Niemców, w większości przypadków ograniczała się do wydawania talerza zupy, ale tu w Komorowie także udzielano pomocy medycznej, w jakim zakresie niestety nie zdołałem ustalić, także nie wiem co oznaczał skrót tej charytatywnej (?) organizacji.


Barak Rady Głównej Opiekuńczej mieścił się obok widocznej na zdjęciu willi przy ul. Bankowej 6.
Barak Rady Głównej Opiekuńczej mieścił się obok widocznej na zdjęciu willi przy ul. Bankowej 6.




Osoby, które trafiły do tego punktu, a dla których na ratunek było niestety za późno i odchodziły z tego świata, były pośpiesznie grzebane w mogiłach niedaleko szkoły, stąd ten cmentarz. Podczas wojny grzebano poległych w tymczasowych mogiłach. Takie właśnie działania miały miejsce w Komorowie, natomiast pewne jest, że teren szkolny nigdy nie był poświęcony jako miejsce przewidziane pod cmentarz.


Wojenny szpitalik mieścił się w budynku przy ul. Kolejowej 10.
Wojenny szpitalik mieścił się w budynku
przy ul. Kolejowej 10.




Jest natomiast prawdą, że podczas budowy szkoły podstawowej wykopano szczątki ludzkie. Opowiadała mi o tym nauczycielka, gdy byłem uczniem tej szkoły.
Wróćmy jednak do historii. Późną jesienią 1944 Niemcy zaczęli przygotowania do obrony linii Wisły i w bezpośrednim sąsiedztwie frontu zaczęli gromadzić amunicję. To właśnie wtedy przygotowali magazyny amunicyjne w lasku sosnowym przy obecnej ul. Marii Dąbrowskiej i to właśnie te magazyny wyleciały w powietrze w styczniu 1945 r. wybijając większość szyb w oknach komorowskich willi i to właśnie stąd wspomniany przeze mnie na wstępie proch w ogródku moich rodziców.
Doły po owych wysadzonych magazynach zasypali budowniczowie Polski Ludowej a konkretnie budujący osiedle "Domeczek" w końcu lat 50 XX w.
W latach 70. i 80. XX w,. w Komorowie życie toczyło się wolno. Zakładano oświetlenie i asfaltowano ulice, zakładano telefony, w sumie nic ciekawego, a jednak działania te doprowadziły do tego, że ludzie zaczęli się tu masowoosiedlać. Trochę szkoda, bo były tu przepiękne dzikie ogrody, miejsca naszych szalonych zabaw, ale to już inna historia.

--------------------------
Z poważaniem
Artur Zatorski

___________________________

Od redakcji

W czasie o, którym mowa, szkolny barak jeszcze nie stał, przynajmniej nie ten, o którym wspomina nasz respondent. Owe RGO, czyli Rada Główna Opiekuńcza mieściło się przy ul. Bankowej naprzeciwko zacienionej części obecnego placu szkolnego, tuż za białą willą. Natomiast wg naszej wiedzy potwierdzonej kwerendą "wojenny szpitalik" mieścił się w piętrowym budynku na rogu ul. Kolejowej i Krótkiej.
Na jakiej podstawie nasz respondent opiera swą pewność, że Cmentarz Wojenny nie był miejscem poświęconym, gdy ową pewność podważają dokumenty? Podstawowe to choćby zapisy w dwu kronikach parafialnych, ale nie tylko..





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka, M. Bąkowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.