Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017   2018 
Przejdź do spisu treści.

Miejsce dla krzyża

Między prawem a życiem

MP nr 2 (107) z 08 IV 2012r. /str. 19-20

Żaden wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu nie wywołał tylu komentarzy prasowych, konferencji i seminariów naukowych, żaden tak dalece nie rozgrzewał umysłów teologów, etyków, prawników, obrońców praw człowieka czy religioznawców, jak te orzeczenia, które zapadły w I i II instancji w sprawie wniesionej przez panią Soile Lautsi, włoską obywatelkę narodowości fińskiej. Jak się okazuje, skarga tej osoby ma następstwa.

Poskarżyła się na Republikę Włoską

Pani Lautsi, zamężna z Włochem i mieszkająca koło Padwy, jest ateistką. Chciała, by jej dzieci mogły się uczyć w publicznej szkole bez krzyża. Jednak zgodnie z przyjętymi we Włoszech zasadami, w tamtejszych klasach wisiał krucyfiks. Lautsi zażądała zdjęcia krzyża, powołując się na prawo rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami. Dyrekcja szkoły odmówiła. Kobieta skierowała więc sprawę do sądów administracyjnych, konstytucyjnego, do Rady Stanu wreszcie. Przegrała. Zdecydowała się więc wnieść skargę na Republikę Włoską do Trybunału w Strasburgu.
Argumentowała, że obowiązkowa ekspozycja krucyfiksu w salach lekcyjnych włoskich szkół publicznych oznacza naruszenie wolności sumienia i wyznania oraz godzi w prawa rodziców do wychowania i nauczania dzieci zgodnie z ich przekonaniami religijnymi i filozoficznymi. W Strasburgu w I instancji wygrała. Trybunał orzekł w 2009 roku, że krzyże we włoskich szkołach naruszają Europejską Konwencję Praw Człowieka. Szkoła - jako organ państwa - musi być miejscem, w którym nie można czynić aluzji do żadnej religii, a państwo ma przyjmować "równy dystans" wobec każdego wyznania. Kobiecie przyznano nawet 5 tys. euro odszkodowania "za straty moralne". Wyrok oburzył Włochów, których większość życzy sobie krzyży w szkołach (84 procent rodziców). Nawet niewierzący szef lewicowej Partii Demokratycznej, były komunista Pierluigi Bersani miał oświadczyć, że "krzyż jest prastarym symbolem, a w orzeczeniu Trybunału zdrowy rozsądek padł ofiarą prawa". Orzeczenie to wywołało także dyskusje w całej Europie. Stało się też przyczyną kwestionowania ideologicznej bezstronności ETPCz oraz jego uprawnień do rozstrzygania kwestii prawnych uwikłanych w fundamentalne spory światopoglądowe. M.in. obie izby naszego parlamentu poświęciły mu własne krytyczne uchwały. Autorytet międzynarodowego organu sądowego stojącego na straży statusu wolnościowego jednostki zawisł więc na włosku. Wszyscy wstrzymali oddech i czekali na wyrok II instancji. Rząd Włoch skorzystał bowiem z przysługujących mu uprawnień i zaskarżył wyrok do Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czyli do składu 17 sędziów. Wsparło go i uczestniczyło w postępowaniu przed Trybunałem dziesięć państw: Armenia, Bułgaria, Cypr, Grecja, Litwa, Malta, San Marino, Rosja, Monako i Rumunia. Deklaracje wspierające Włochów wydały rządy Polski i Austrii. Rząd Włoch zatrudnił jako swojego przedstawiciela profesora Josepha Weilera, ortodoksyjnego Żyda z Nowego Jorku, cenionego specjalistę od prawa europejskiego.

Margines uznania państwa

Po blisko dwóch latach, 18 marca ub. r. zapadło długo oczekiwane orzeczenie II instancji. Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, przy dwóch głosach odrębnych, zmieniła werdykt I instancji. Zdanie odrębne złożyła tylko bułgarska sędzia Zdrawka Kalaydjiewa, a przyłączył się do niej sędzia szwajcarski Giorgio Malinverni. Polski sędzia, Leszek Garlicki, nie orzekał w tej sprawie. W wyroku tym pytanie, czy krzyże mogą wisieć w publicznych szkołach, pozostawiono do swobodnego uznania państw. Trybunał powstrzymał się zatem od regulowania tej kwestii. Członkowie Izby podkreślili jednak, że sama obecność krzyży we włoskich szkołach nie ogranicza prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Skoro nie odnotowano nakłaniania uczniów przez nauczycieli do praktyk religijnych, jeśli nie ustanowiono też zakazu, by w szkołach pojawiły się symbole innych religii i nie są zakazane np. islamskie chusty i świętowanie ramadanu, nie można dostrzec ograniczania przez włoskie państwo rodzicielskich praw. Główny argument Wielkiej Izby odwoływał się do doktryny marginesu swobodnego uznania państw. Jest to doktryna interpretacyjna Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która pozwala państwom członkowskim Rady Europy na zachowanie pewnej uznaniowości (odrębności) w sferach, które wynikają z uwarunkowań kulturowych, narodowych, religijnych. Pozwala ona Trybunałowi w Strasburgu nie wkraczać w te sfery, gdzie w różnych państwach europejskich obowiązują różne standardy wynikające z tradycji lokalnych. Mimo to orzeczenie uznano za zimny prysznic dla lewicowych fanatyków domagających się usunięcia chrześcijańskich symboli z przestrzeni publicznej. Trybunał wyraźnie opowiedział się za zróżnicowanym, demokratycznie legitymizowanym podejściem do obecności symboliki religijnej w instytucjach publicznych. Rząd Włoch triumfował, bo - jak to ujmowano - "udało się obronić krzyże w szkołach". Jednak przyjęcie doktryny marginesu swobodnego uznania stało się powodem, by przeciwnicy obecności krzyża w przestrzeni publicznej innych państw europejskich nie złożyli broni. Dotyczy to także Polski.

Na przykład dress code

Przykład z niemal ostatniej chwili. Na pozór sprawa mogła wydawać się błahą. Personelowi pokładowemu Polskich Linii Lotniczych LOT zakazano eksponowania przy stroju służbowym biżuterii obrazującej symbole religijne, np. krzyżyka czy medalika. Wskutek interwencji trójki posłów na sejm, zarząd LOT wycofał się z tych niefortunnych postanowień instrukcji. Nie bez znaczenia okazał się też zapewne argument, że podobne precedensy już wystąpiły. Np. w październiku 2006 roku, gdy odprawiającą pasażerów na lotnisku Heathrow pracownicę Nadię Eweiajda zawieszono w obowiązkach, ponieważ nosiła krzyżyk na szyi. W jej obronie stanął m.in. premier Tony Blair i Kościół anglikański. Kobieta wróciła do pracy.

Awantura w Polskim Sejmie

W sali obrad plenarnych polskiego Sejmu wisi krzyż podarowany przez matkę błogosławionego księdza Popiełuszki. Został tam kilkanaście lat temu powieszony przez grupę posłów. Symbolizuje polskie tradycje, zerwanie z dziedzictwem PRL-u i z zależnością od ZSRR.
Gdy pół roku temu jedno z ugrupowań powołując się na rzekomą zasadę świeckości państwa wystąpiło z żądaniem jego usunięcia, zawrzało nie tylko w ławach poselskich. W efekcie marszałek Sejmu zleciła przygotowanie czterech niezależnych ekspertyz prawniczych na ten temat. Konkluzje wszystkich są identyczne: "obecność w sali obrad Sejmu krzyża nie narusza ani polskiej Konstytucji, ani prawa unijnego". Krzyż pozostał więc na swoim miejscu.
Polityka jest przede wszystkim grą o elektorat, nie łudźmy się zatem, że owo ugrupowanie zajęło się krzyżem z pobudek ideowych. Efektem tej rozgrywki wydaje się niestety próba wszczepienia tematu w kapitały polityczne określonych partii.

Częsty błąd

Przywołując krzyż smoleński z Krakowskiego Przedmieścia warto zwrócić uwagę na pewien często popełniany błąd. Otóż Bronisław Komorowski, prezydent RP, zapowiadając w wywiadzie prasowym usunięcie krzyża z placu przed Pałacem Prezydenckim uzasadnił, że wymaga tego poszanowanie konstytucyjnej zasady świeckości państwa. Trudno dociec, co miał na myśli. Żaden polski akt prawny nie zawiera takiego zapisu. Wbrew częstym mniemaniom zasada świeckości państwa nie została też wpisana do Konstytucji RP. vJej art. 25, określający stosunek państwa do Kościoła i innych związków wyznaniowych, formułuje cztery inne zasady. Pierwsza z nich stanowi, że "Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione". Druga głosi: "Władze publiczne zachowują bezstronność organów wobec przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich uzewnętrzniania w życiu publicznym". W myśl trzeciej zasady państwo i związki wyznaniowe są autonomiczne i niezależne, każde w swoim zakresie, współdziałają dla dobra człowieka i dobra wspólnego. Komentatorzy tych przepisów podkreślają, że wpisanie takiej zasady jest wyrazem woli odrzucenia przez Komisję Konstytucyjną zasady wrogiej separacji Kościoła od państwa, znanej z rozwiązań Konstytucji PRL. Wreszcie czwarta zasada dotyczy metody regulacji stosunków między państwem i związkami wyznaniowymi w drodze partnerskich porozumień.
W świetle wymienionych wyżej zasad konstytucyjnych należy stwierdzić, że Polska jest państwem światopoglądowo neutralnym. Przyjęcie zasady świeckości państwa byłoby już jakimś wyborem. Nie ma w konstytucji, ani w ustawach podstaw do zakazu umieszczania krzyża w przestrzeni publicznej. Nie ma w niej postanowień, które mogłyby posłużyć do walki z krzyżem.
Mimo to radykalna polska lewica szermuje nieprawdziwym argumentem "świeckości państwa". Mylą się nie tylko w tym. Dalecy od prawdy są także wtedy, gdy pouczają nas, że przez krzyż w Sejmie jesteśmy zaściankiem Europy. Przyjrzyjmy się więc, jak problem wygląda w innych państwach.

Wyznaniowe, neutralne, laickie

W Europie są państwa deklarujące świeckość, są też państwa wyznaniowe. Jedynym przykładem państwa wyznaniowego katolickiego jest Malta. Najsilniejszy związek między Kościołem a państwem obserwujemy w Grecji, gdzie 95 proc. obywateli przyznaje się do prawosławia, a umocowanie w konstytucji mają nawet święte kanony wiary. Status religii państwowej gwarantują także niektóre państwa tradycji protestanckiej: Dania i Wielka Brytania.
We Francji radykalny model rozdziału wprowadziła ostatecznie ustawa o separacji Kościoła i państwa z 1905 r. Francuski system państwa laickiego wyklucza obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej, do tego stopnia, że w ustawie z 2004 r., zakazano w szkołach publicznych noszenia znaków i symboli, którymi uczniowie ostentacyjnie manifestują przynależność religijną. Działają natomiast uczelnie i szkoły katolickie. Model niemiecki cechuje neutralność podobna do polskiej.
Przyjmując jako pewnik, że katolicka większość, gdziekolwiek występuje, powinna mieć prawo do poszanowania obecności krzyża w przestrzeni publicznej, a różne mniejszości powinny się z tym pogodzić. Trzeba się liczyć z tym, że ta zasada działa w obie strony. Wymaga także tolerancji dla symboli mniejszości, także tych, których nie lubimy. Jak może to być trudne, niech dowodzi zakaz budowy minaretów w Szwajcarii, podjęty przy pełnym porozumieniu co do zasady, że każdy wierzący, także człowiek innej wiary, powinien mieć gdzie się modlić. Nie tylko w Szwajcarii, o czym świadczy rezygnacja z minaretu w Poznaniu.

...

"Krzyża brońcie" - wyśpiewują górale przesłanie Jana Pawła II. Także dziś trzeba je podjąć, choć może na nowy sposób. Czasem może warto uwzględnić, że za wypowiedziami niektórych przeciwników obecności krzyża w Sejmie, czy na Krakowskim Przedmieściu kryje się jakiś rodzaj fobii, niezrozumiała niechęć do znaku, którego przesłanie jest przecież jednym z fundamentów europejskiej cywilizacji. Przy tej okazji padają argumenty nieprawdziwe, jak ten o świeckości państwa, albo tak infantylne, jakby ludzie sami nie zdawali sobie sprawy, co im naprawdę przeszkadza. Nie uświadamiają sobie, albo nie potrafią zwerbalizować. Pytanie na dziś brzmi zatem: jak wyjść temu naprzeciw?

--------------------------

Żaneta Semprich-Forowicz





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka. Wszystkie prawa zastrzeżone.