Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017   2018 
Przejdź do spisu treści. MP nr114

Kurusz - Pasterz

Bohaterowie Starego Testamentu

nr 3 (114) z 30 V 2013 r. /str. 4-7

Pomnik króla Leonidasa
Pomnik króla Leonidasa w jego rodzinnej Sparcie. Napis na cokole nawiązuje do wymiany zdań między Persami a Spartanami przed walką o Termopile. Gdy Persowie zażądali od Leonidasa złożenia broni i kapitulacji, król odpowiedział im "Molon lave!" co po grecku oznacza "Sami ją weźcie!"



W sierpniu 480 roku P.Ch. w wąwozie niedaleko tzw. Ciepłych Źródeł doszło do najważniejszej bitwy całej starożytności, a może i całej cywilizacji zachodniej. W wąskim przesmyku Termopil stanęły naprzeciw siebie nadciągająca od północy armia perska oraz broniąca południowego wyjścia z wąwozu armia greckich miast-państw. Na czele wojsk całego perskiego imperium stał Kserkses - władca Persów i Medów, Król Królów i Pan Świata. Wojskami greckimi dowodził spartański król Leonidas. Naprzeciw siebie stanęły wojska najemne z całego rozległego państwa perskiego i wolni obywatele greckich miast-państw. Przez trzy dni trwała zacięta bitwa, która toczyła się nie tylko o to, kto będzie panował nad ówczesną kolebką naszej cywilizacji, czyli Grecją, ale także o kształt tejże cywilizacji. O tych wydarzeniach wiemy dzięki greckiemu historykowi Herodotowi, który w swoich wiekopomnych "Dziejach" nakreślił opowieść o tej batalii.
To on był pierwszym pisarzem historycznym, jakiego mamy w dziejach europejskiej literatury. Opisując bitwy pod Maratonem w 490 P.Ch., Termopilami i Salaminą w 480 P.Ch. oraz Platejami w 479 P.Ch., ukazał je jako konfl ikt pomiędzy dwoma wizjami cywilizacji: wizją perską z jej naczelną zasadą, iż Król Królów ma nad życiem swoich poddanych władzę absolutną i przed nikim nie odpowiada oraz wizją grecką opartą na zasadzie wolności i praw obywatelskich, w której to jednostka jest podmiotem praw i obowiązków. Dlatego gdybyśmy sięgnęli pamięcią do zajęć, jakie mieliśmy na historii, prawdopodobnie przypomnimy sobie, iż nasze programy nauczania ukazują Persów jako barbarzyńskich despotów, a Greków jako bohaterów walczących o wolność swoich miast-państw. Podział, jakiego dokonał Herodot ponad 400 lat przed narodzeniem Jezusa, jest nam ciągle wbijany do głów na zajęciach z historii. Cóż, tak już bywa, że to zwycięzcy piszą historię.
Sierpniowe zmagania w Termopilach trwały trzy dni. Od 100 000 do 300 000 perskich żołnierzy bezskutecznie szturmowało broniących wąwozu Greków w liczbie od 7 000 do 11 000 żołnierzy. Dysproporcja wielka, według niektórych historyków, jeśli liczebność wojsk perskich byłaby tak olbrzymia (a armii towarzyszyły na pewno równie potężne siły logistyczne i transportowe), to podobnie wielką armię Europa zobaczyć miała dopiero w czasach napoleońskich. Przez 2 dni Grecy zawzięcie bronili wąwozu. Dopiero trzeciego dnia grecki zdrajca Efialtes przeprowadził część wojska perskiego tajemną ścieżką na tyły wojsk greckich. Król Sparty Leonidas widząc zbliżającą się klęskę, nakazał wszystkim siłą sojuszniczych miast-państw wycofać się w stronę Aten, natomiast sam z oddziałem 300 Spartan oraz ok. 700 ochotników pozostał na placu boju, ginąc w obronie Hellady. Spartanie nie mogli się wycofać, ponieważ ich prawo nakazywało im wracać z wojny "z tarczą albo na niej". Po dziś dzień można w Termopilach, niedaleko pomnika poległych Spartan, odczytać chyba najsłynniejsze epitafium w dziejach cywilizacji Europejskiej, którego autorem był Symonides: "O cudzoziemcze, powiedz Lacedemończykom, że wierni ich prawom, tu polegliśmy". Miało ono na wieki podkreślać heroizm żołnierzy spartańskich w obliczu niechybnej klęski i ich zwycięstwo moralne wobec perskich barbarzyńców. Dla wielu pokoleń ów napis stanowił kolejny powód do bardzo złego patrzenia na Persów. I tak obraz złych azjatyckich najeźdźców utrwalał się w kulturze naszego regionu. Był jednak jeden naród na świecie, dla którego Persowie, a szczególnie ich największy król, stanowili najsprawiedliwszy naród pod słońcem. Naród, który z woli Boga Jahwe wyzwolił Jego wyznawców spod babilońskiego bata. Naród, który na wieki zapisał w swoich świętych księgach wdzięczność dla Persów za odbudowanie stolicy tego narodu i wzniesienie w niej świątyni jednego Boga. Tym narodem byli Żydzi!

Cyrus Wielki na rydwanie
Cyrus Wielki na rydwanie




Historię olbrzymiej sympatii, jaką Stary Testament darzył Persów, można by przyrównać do sympatii, jaką spora część Polaków w dobie komunizmu darzyła Stany Zjednoczone. W dzielnych "jankesach" wielu z nas upatrywało tych "dobrych", którzy dzięki dolarom i komputerom kiedyś wyzwolą nas spod władzy tych "złych", czyli komunistów. Podobnie było z sympatią, jaką Izraelici darzyli ludy zamieszkujące dzisiejszy Iran. W czasach, kiedy Imperium Babilońskie ogrywało wiodącą rolę na Bliskim Wschodzie, na wschód od niego prężnie zaczęły się rozwijać dwa ludy: Medowie i Persowie. W zasadzie były to ludy mówiące podobnymi językami, ubierające się podobnie i jedzące te same potrawy. Medowie stali cywilizacyjnie wyżej od Persów, co wynikało z faktu zamieszkiwania na bardziej żyznych terenach. Różnice i patrzenie z góry Medów na Persów można porównać do tego, jakim później greckie miasta-państwa darzyły stojących niżej kulturowo, ale mówiących podobnym językiem Macedończyków, bądź do stosunku przedstawicieli polskiej kultury na Ukrainie za I RP w stosunku do rodowitych Rusinów mieszkających na tamtych terenach. Persowie byli podporządkowani Medom, których znaczenie szybko rosło. To oni pomogli wielkim władcom Babilonu Nabopolasarowi i Nabuchodonozorowi zniszczyć państwo Asyryjskie. Persowie dowodzeni przez Medów skutecznie pomagali wielkim Babilończykom przekształcać mapę ówczesnego świata. Owocem związku między Persami a Medami był, i to dosłownie, twórca Imperium Perskiego i zdobywca Babilonu, Cyrus zwany Wielkim.
Cyrus to łacińska wersja imienia Kurusz, które w języku elamickim oznacza "Pasterza". To on będzie bohaterem niniejszego artykułu. Król, który chociaż nie był Żydem i otwarcie nie wyznawał wiary w Boga Izraela, to jednak na kartach Starego Testamentu zajmuje miejsce wyjątkowe. Oto Duch Św., poprzez karty kilku ksiąg Starego Prawa, ukazuje nam Cyrusa jako władcę, którego wybrał do realizacji swoich Bożych zamysłów. Przedziwna rzecz, której po dzień dzisiejszy nie chce zauważyć wielu Żydów. Bóg w czasie jednego z największych kryzysów wiary Izraela wybiera na swojego posłańca i realizatora swojej woli nie Żyda, który wyznaje wiarę w Jahwe, ale poganina, któremu nie wyjaśnia do końca swoich zamiarów. Cyrus do śmierci pozostanie wyznawcą kultu swoich bogów z Mardukiem i Ahura Mazdą na czele. Dalej będzie im składać ofiary i prosić o pomyślność plonów i wypraw wojennych. Cyrus nie stanie się wyznawcą Jahwe, ale poprzez swoje życie i dokonania, kierowany niewidzialną ręką Boga Izraela, realizując swoje plany i ambicje, jednocześnie realizować będzie plany Boga Izraela. I to jest w tej opowieści najciekawsze, jak Bóg zaprasza do swego planu zbawienia niewierzącego poganina.
Historia Cyrusa to nic innego, jak nauka o Bożej Opatrzności chroniącej władcę i pomagającej mu zrealizować wielkie plany. Początek tej historii jest niezwykle podobny do dziejów Mojżesza. Władcą państwa Medów był Wielki Król Astyages. Pragnąc utrzymywać w zależności od siebie Persów żyjących jako wasale jego władzy, wydał swoją córkę Mandanę za naczelnika i księcia Perskiego Kambyzesa. W ten sposób Astyages chciał uzależnić swoich wasali i zapewnić sobie ich posłuszeństwo. Po zaślubinach córki Astyages miał sen, iż jej dziecko pozbawi dziadka tronu.W związku z tym, kiedy dowiedział się, iż Mandana jest w ciąży, nakazał jej powrót na dwór królewski. Po przyjeździe córki król miał kolejny sen. Oto widział w nim swego wnuka jako władcę całego świata. Przerażony tą wizją nakazał zabić chłopca po narodzinach. Jak to bywa w takich historiach, wszyscy wyznaczeni na zabójców nie byli w stanie zabić dziecka, które ostatecznie wychowywało się wśród perskich pasterzy. Kiedy nasz bohater dorósł, nie wiedząc do końca kim jest, uzyskał wielki mir pośród Persów. Z czasem stał się ich wodzem i poprowadził ich do walki ze swym starym dziadkiem Astyagesem, którego pokonał. Dzięki temu Persowie przejęli pałeczkę pierwszeństwa w dzisiejszym Iranie i od tej pory nie mówiono już o Królestwie Medów, ale o Królestwie Persów i Medów. I tutaj ujawnia się pewna cecha charakterystyczna Cyrusa. Kiedy poznał już swoją tożsamość, nie mścił się na winowajcach, ale postąpił z nimi niezwykle łagodnie. Medowie zachowali swoją pozycję w państwie, a nawet więcej. Stali się bowiem z woli Cyrusa nauczycielami Persów. Przekazali im swoją kulturę, piśmiennictwo, stroje i wiedzę. Chociaż to Persowie grali teraz pierwsze skrzypce we wspólnym państwie, to jednak Medowie stali się równoprawnymi mieszkańcami nowego państwa.

Gwardia Perska tzw. Nieśmiertelni
Gwardia Perska tzw. Nieśmiertelni




Łagodność Cyrusa i mądrość polegająca na uczeniu się od innych kultur była czymś nowym na Bliskim Wschodzie. Do tej pory zwycięzcy wodzowie niszczyli pokonanych przeciwników. Przypomnijmy sobie, ile razy Asyryjczycy palili Babilon albo jak spalili za panowania Assurbanipala stolicę Egiptu w Tebach. Babilończycy i Medowie zniszczyli ostatecznie Niniwę, stolicę Asyrii. Podobnie postąpiono z Jerozolimą i Samarią. Cyrus zmienił tę fatalną modę. Być może zadecydowały więzy rodzinne z pokonanymi Medami, być może zafascynowanie słabo wykształconego Persa wielką kulturą Medów, któż to wie? Fakt pozostał faktem - Cyrus jako chyba pierwszy władca starożytności nie niszczył, jeśli nie musiał, lecz zachowywał i poznawał podbite kultury.
Nie tylko poznawał, ale szerzył zasadę tolerancji w swoim imperium. Cyrus stworzył pierwsze wielkie Imperium starożytności. W ciągu kilkunastu lat dzięki błyskawicznym kampaniom podporządkował sobie bogaty Babilon, który ostatecznie utracił niepodległość. Podbił ziemię dzisiejszej Turcji aż do Morza Egejskiego, a także podporządkował sobie dzisiejsze Syrię oraz tereny Armenii, Azerbejdżanu oraz południe Kazachstanu. Na wschodzie jego Imperium opierało się o Pakistan. Podstawą istnienia tak wielkiego państwa miała być z woli Cyrusa, który przyjął tytuł Króla Królów, tolerancja dla podbitych kultur. Podobnie czynili później Rzymianie (wyjątkiem potwierdzającym regułę było ich podejście do chrześcijan). W państwie perskim wszystkie ludy miały prawo do zamieszkiwania swoich dotychczasowych siedzib. Król Królów zerwał z dotychczasową praktyką deportacji, tak lubianą przez Asyryjczyków i Babilończyków. Każdy lud miał prawo wierzyć w swoich bogów i budować im świątynie. Wszyscy mieli prawo mówić w swoich językach i szerzyć swoją kulturę. Wreszcie każdy człowiek w państwie mógł się swobodnie poruszać po rozległym imperium. W ten sposób Cyrus Wielki zbudował pierwsze nowoczesne państwo. Żądał dla siebie od podbitych ludów tylko dwóch rzeczy: podatków i żołnierzy na kampanie wojenne. Podzielił państwo na satrapie, czyli nasze województwa, budował drogi, po których mogli bezpiecznie poruszać się ludzie. Wszystko w zaledwie 25 lat panowania zakończonego śmiercią na wyprawie wojennej.
Mam nadzieję, że Czytelnik przyzna, iż nie tacy ci Persowie źli, jak ich nam na lekcjach historii często malują. Podobnie myśleli Żydzi i zapisali to tak w Księdze Izajasza, jak i Księdze Daniela. Historia miała następujący przebieg: oto po upadku Jerozolimy, który został opisany w poprzednim artykule, położenie Narodu Wybranego nie było godne pozazdroszczenia. Ich miasto, i co gorsze - Świątynia Boga Jedynego, leżały w ruinach. Ich elita została przez Babilończyków dwukrotnie deportowana, a część ludzi udała się na tułaczkę do Egiptu. Żydzi zaczęli mieć poczucie, iż Jahwe ich zdradził!
Skąd takie myśli? Z niesłuchania proroków! Już Jeremiasz starał się im wytłumaczyć, za co karą ma być okupacja babilońska, ale oni woleli myśleć po swojemu. Dlatego Bóg zrealizował swój plan bez ich udziału. Niewola miała uzmysłowić Żydom, iż Bóg rządzi światem nie poprzez przytakiwanie żydowskim planom i kombinacjom, ale przez realizowanie swojej woli i swych zamysłów. Naród Wybrany zajmował w tych planach poczytne miejsce, o ile Go słuchał. Po drugie Świątynia została zniszczona, ponieważ ogół Izraelitów ograniczał swoją pobożność do składania ofiar całopalnych i zachowywania pewnej obyczajowości. Nie szło za tym niestety nawrócenie serc, o co apelował Bóg przez Izajasza i Jeremiasza. Kiedy zabrakło Świątyni, Żydzi na wygnaniu musieli jeszcze raz przemyśleć swoje podejście do Jahwe. Podobnie jest w naszym życiu. Jeśli twoja modlitwa nie przynosi owoców, to może się źle modlisz?

Cyrus Wielki zwraca Żydom naczynia zagrabione przez Babilończyków ze Świątyni w Jerozolimie
Cyrus Wielki zwraca Żydom naczynia zagrabione przez Babilończyków ze Świątyni w Jerozolimie




Temu służyło posłannictwo proroka Ezechiela - wytłumaczeniu Izraelitom, gdzie leży ich błąd w podejściu do Stwórcy i wskazaniu właściwych dróg powrotu do Niego. I tak się działo. Okres niewoli babilońskiej stał się czasem wielkich, chociaż specyficznych rekolekcji całego narodu. Kiedy już serca Żydów nawróciły się do Jahwe, nadszedł czas na zakończenie ich gehenny. I stało się tak, jak zapowiadali prorocy po zniszczeniu Jerozolimy. Miasto upadło w roku 586 P.Ch. W roku 539 P.Ch. Cyrus w bitwie nad rzeką Opis pokonuje władcę babilońskiego Baltazara. W 538 P.Ch. Cyrus zdobywa samo miasto i wydaje swój najsłynniejszy dekret, za który miliony Żydów wychwalają go po dzień dzisiejszy. Na mocy owego dekretu Cyrus pozwala Izraelitom wrócić do Palestyny i odbudować zniszczoną Jerozolimie oraz Świątynię Boga Jahwe!
Dla Żydów, poza wielką radością wynikającą z faktu zakończenia niewoli (dodatkowo wzmocnionej specjalnym podatkiem, który Cyrus nałożył na okoliczne narody, by to one sfinansowały odbudowę obydwu miejsc), rozpoczął się także okres spekulacji. Zadawano sobie powszechne pytanie jak to możliwe, iż Bóg posłał jako wybawiciela Narodu Wybranego nie Izraelitę, ale poganina? Dlaczego, jak to miało kilkakrotnie miejsce w przeszłości, prawica Pana Zastępów nie wybrała sobie ze swego ludu męża sprawiedliwego, który poprowadziłby Żydów ku wolności? Co chciał wszystkim Żydom powiedzieć Pan Zastępów, czyniąc wybawicielem Izraela nieobrzezanego Goja?
Katecheza, jaką dla Żydów był Cyrus, była prosta! Bóg pokazał w ten sposób, że to On jest Panem historii i On jest Władcą losów Narodu Wybranego. Żadne żydowskie machinacje, konszachty polityczne, intrygi i powoływanie się na święte księgi nie zmienią faktu, że losy potomków Abrahama zależą od woli Jahwe. Żydzi popadli w niewolę babilońską dlatego, że nie chcieli przyjąć wyjścia z trudnej sytuacji, jakie proponował im Bóg. Kiedy Babilończycy odebrali im wszelkie ludzkie sposoby działania, Bóg zadziałał bez ingerencji izraelskiej w losy swego ludu i wyzwolił go "po swojemu" z jarzma babilońskiego.
W naszym życiu może się dziać podobnie. Kiedy zdarzają się nam upadki, pojawia się pytanie: jak mogło do tego dojść? Przecież wierzymy, szukamy Boga w naszym życiu, zachowujemy przykazania. Na pozór wszystko idzie w dobrą stronę, a mimo to upadamy i to czasami wyjątkowo boleśnie. I co wtedy? Pretensja do siebie, ludzi, bądź Pana Boga. I to jest błąd! Pierwsze pytanie, jakie powinno się nam nasuwać na myśl po takich doświadczeniach powinno brzmieć inaczej, mianowicie: skoro upadłem, to czy aby na pewno właściwie rozeznawałem wolę Boga?
Po drugie, przypadek Cyrusa, który nie miał osobistego stosunku do Jahwe, a mimo to pełnił swoimi bohaterskimi czynami wolę Pana Zastępów pokazuje, iż Bóg obejmuje swoim działaniem ludzi wszystkich kultur i obyczajów. W perskiej kulturze było wiele złych rzeczy: skrytobójstwa, łapówkarstwo, pazerność (przez którą zresztą Wielki Król poległ), mściwość. Mimo tego wszystkiego Pan Bóg na wybawiciela swojego ludu wybrał pasterza perskich trzód Cyrusa. Bóg poprzez losy Króla Królów pokazał Izraelitom, iż kieruje swoje orędzie do wszystkich ludzi. Uznanie tego faktu przychodziło i niestety (co należy podkreślić mocno i dobitnie) wciąż przychodzi im z wielkim trudem, bądź jest przez nich odrzucane.

Grobowiec Cyrusa Wielkiego - legendarne miejsce pochówku wielkiego władcy.
Grobowiec Cyrusa Wielkiego - legendarne miejsce pochówku wielkiego władcy.




Co by nie mówić, Cyrus Wielki, perski Król Królów, zajmuje w Biblii niezwykle ważne miejsce jako ten, który wyzwolił Izraela z niewoli babilońskiej i ten, który nakazał im powrócić do Ziemi Obiecanej. Stary Testament wychwala Cyrusa jako władcę sprawiedliwego i szanującego inne religie. Dlatego chociaż stosunku między dzisiejszym Izraelem a dzisiejszą Persją (zwaną Iranem) sąwprost wrogie, to jednak Biblia widzi w Cyrusie, pierwszym perskim władcy, ideał monarchy, który nie znając Boga osobiście, swoją sprawiedliwością i szacunkiem dla innych tradycji, wypełniał wolę Pana Zastępów. A jako ciekawostka niech posłuży fakt, iż we współczesnej Jerozolimie jest ulica Cyrusa Wielkiego, a w stolicy państwa, które od niego wzięło początek czyli Teheranie, takowej nie ma. Cóż, jak mówili Rzymianie "Habent sua fata libelli…"


--------------------------

Ks. Paweł Rogalski





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka. Wszystkie prawa zastrzeżone.