Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017 
Przejdź do spisu treści. MP nr114

Pasterz, Inkwizycja i biała sutanna (cz. II)

nr 3 (114) z 30 V 2013 r. /str. 23-25

Giotto – Sen papieża Innocentego III. Fresk ukazuje tajemniczego mnicha, który podtrzymuje walącą się bazylikę Laterańską
Giotto – Sen papieża Innocentego III. Fresk ukazuje tajemniczego mnicha, który podtrzymuje walącą się bazylikę Laterańską



Poprzednią część artykułu poświęconego inspiracjom nowego papieża skończyłem na podkreślaniu podobieństw między Ojcem Świętym św. Piusem V a Ojcem Świętym Franciszkiem. Pora zatem przejść do kolejnej wielkiej postaci, która - jak widać po pierwszych tygodniach nowego pontyfikatu - stanowi dla kard. Bergoglio ważny punkt odniesienia.
Były czasy, kiedy katolików na świecie się bano. I nie chodzi tutaj o to, czym tak często podpierają swoje argumenty przeciw Kościołowi wszelkiej maści lewacy bądź wolnomyśliciele. Nie chodzi o krwiożerczych, żądnych krwi katolików, którzy na wszelki głos sprzeciwu reagują agresją i zastraszaniem swoich przeciwników. Takich zachowań mamy masę we współczesnej Polsce, gdzie zwykłe braki w kulturze uczestników debaty publicznej stara się ograniczać projektami nowych ustaw, zamiast owym "prymitywom" w białych kołnierzykach pokazać drzwi i pozbyć się ich raz na zawsze ze świata naszej polityki, mediów, ekonomii czy np. szkolnictwa. Takich zachowań mamy, jak zauważyłem wyżej, masę, ale nie dlatego ongiś w zamierzchłych czasach bano się katolików. Powód był inny. Jest bowiem strach, będący innym obliczem terroru; taki, który stanowi efekt zastraszania. Jest także strach, który jest efektem doświadczania faktu, że ktoś jest mądrzejszy, ma większą wiedzę i doświadczenie. W zetknięciu z kimś takim boimy się ukazać własne ograniczenia, żeby nasze słabości, których się wstydzimy, nie wyszły na jaw. Taki strach możemy po części nazwać szacunkiem lub respektem. I na szczęście były czasy, kiedy niektórzy przedstawiciele Kościoła budzili taki szacunek.
Był więc czas, kiedy Katolików się bano. Niekiedy bano się ich, ponieważ - jak Francisco de Toledo III Książę Alba, bądź Alessandro Farnese Książę Parmy, wielcy dowódcy armii katolickich w Europie - posiadali żołnierzy, którzy potrafili bronić praw katolickich w powoli poganiejącym świecie. To był właśnie strach rozumiany jako zastraszenie. Było więcej takich przypadków "militarnego" bronienia praw katolickich w Europie. W czasie Wojny Trzydziestoletniej praw katolickich w Niemczech broniły armie: bawarska pod dowództwem Johannesa de Tilly oraz hiszpańska Kardynała Infanta, pogromcy protestantów pod Nordlingen w 1634 roku. Te czasy jednak minęły i póki co nie zanosi się na to, by wróciły. Miały swoje wady i swoje ofiary, ale były efektem zetknięcia się Ewangelii z moralnością i polityką ówczesnych czasów. Czynienie z nich naczelnych zarzutów przeciw 2000 lat Tradycji Kościoła jest metodologiczne tak nieadekwatne, jak czynienie z Rzymian krzyżujących niewolników obrońców praw człowieka tylko dlatego, że byli ojcami europejskiego prawa. Jaki zatem "oręż" pozostał Katolikom we współczesnym świecie? Świadectwo wiary i mądrości pochodzącej od Boga Trójjedynego.

Caravaggio - Ekstaza św. Franciszka z Asyżu.
Caravaggio - Ekstaza św. Franciszka z Asyżu




Był zatem na przełomie wieków XII i XIII na tronie piotrowym wielki papież, być może pod pewnymi względami najwybitniejszy w całych dziejach papiestwa. Nosił imię Innocenty III. Innocenty swoim nauczaniem i mądrością wywierał wpływ na całą ówczesna Europę. Rozsądzał 2013spory między monarchami, wychowywał ich synów, kiedy trzeba detronizował tych władców, którzy sprzeniewierzali się swojemu posłannictwu. Ten wybitny władca miał doskonałe wyczucie czasów w których przyszło mu żyć (1160-1216, papież w latach 1198-1216). Gorąco popierał działalność misyjną, m.in. mianował pierwszego biskupa dla terenu dzisiejszych Mazur i Warmii. Organizował misje przeciw heretyckim Katarom i Waldensom na północy dzisiejszych Włoch i południu Francji. Ten to papież podjął także jedną z najbardziej brzemiennych decyzji w dziejach Kościoła zachodniego. Decyzji będącej pokłosiem pewnego snu.
Papież widział we śnie bazylikę Laterańską, która rozsypywała się w drobny pył. Znikąd nie można było zorganizować dla niej pomocy. I nagle pojawił się młody człowiek w brązowym habicie, który podparł padającą bazylikę samym sobą i zaczął ją odbudowywać. Kiedy papież się obudził, kazał do siebie przywołać młodego mężczyznę, który dzień wcześniej przybył do niego, by Innocenty III zatwierdził regułę zakonną, którą ów tajemniczy gość przygotował dla siebie oraz kilku ludzi żyjących podobnie jak on. Mężczyzna ubrany był w brązowy habit i nazywał się Giovanni Bernardone. Był rok 1209 lub 1210. Ojciec Święty, wstrząśnięty snem, ustnie zatwierdził regułę nowego zakonu. W młodym człowieku rozpoznał postać ze snu, która ratowała bazylikę Laterańską. Lateran to bowiem symbol władzy papieskiej i całego Kościoła. Sen okazał się proroczy, ponieważ kiedy Innocentego III nie było już wśród żywych, młody człowiek w brązowym habicie, pochodzący z Asyżu z mozołem odbudowywał Kościół Boży w ówczesnym świecie. To właśnie Giovanni Bernardone, na którego wszyscy mówili "Francesco", miał być filarem odnowy.
Ciekawe były losy Jana Bernardone. Urodził się ok. 1181 roku w Asyżu, przepięknie położonym miasteczku w środkowych Włoszech jako syn Piotra, bogatego kupca i Pikii, prawdopodobnie pochodzącej z Francji. W średniowiecznych Włoszech bycie dzieckiem bogatego kupca miało swoje wielkie zalety. Dzięki koneksjom ojca Jan miał dostęp do wykształcenia oraz wszelkich dóbr materialnych. Jan Bernardone był także pierwszym w historii człowiekiem, który nosił imię Franciszek. Jak do tego doszło? Otóż są przynajmniej dwie możliwości i obie wiążą się z jego ojcem. Pierwsza mówi, iż Piotr zbijający majątek na handlu z kupcami francuskimi wołał na swojego syna "Francesco", co w wolnym tłumaczeniu oznacza "Francuzik". Piotr miał być zafascynowany kulturą Francji i zaszczepił tę miłość swojemu synowi. Druga możliwość to fakt pochodzenia matki św. Franciszka. Skoro pochodziła z Francji, to ojciec oraz okoliczni mieszkańcy wołali na małego chłopca "Francesco" na pamiątkę pochodzenia jego matki. Tyle historia i ludzkie domysły. Fakt jest bezsporny - Jan Bernardone jako pierwszy w dziejach nosił imię Franciszek.

Gustave Dore – Św. Franciszek na audiencji u Sułtana
Gustave Dore – Św. Franciszek na audiencji u Sułtana




Życie upływało chłopcu spokojnie i przyjemnie. Przełomem okazały się lata 1202-1205. Ponad 20-letni Jan jako rycerz walczył w lokalnych wojnach, jakich wiele toczyło się między włoskimi miastami-państwami. W czasie trwania tych konfliktów młodzieniec napatrzył się na ludzkie cierpienie tak bardzo odbiegające od wyobrażeń o wojnie, jakie można było znaleźć w pieśniach tamtej epoki, ukazujących konflikty jako piękne pojedynki między rycerzami. Nasz bohater widział wszystko: krew, śmierć, cierpienie i niszczenie wiosek. W wyniku zdrady znalazł się w niewoli, gdzie doświadczał poniżenia i głodu. Po wykupieniu z niewoli i wyleczeniu z chorób ponownie wyruszył na wojnę, ale w okolicach miasteczka Spoleto postanowił zakończyć żywot żołnierza. Pozostałe etapy jego nawrócenia są doskonale znane: wizja Chrystusa proszącego, by odbudował Jego Kościół, rozdanie części majątku ojca, co doprowadziło do konfl iktu między nimi zakończonego odejściem Franciszka z domu. Następnie życie pustelnicze, odbudowa kościółka św. Damiana, rzesze uczniów, którzy zaczynali naśladować jego ubogie życie, wreszcie podróż do Rzymu ok. 1209 roku do papieża Innocentego III w celu zatwierdzenia reguły nowego zakonu.
Trzeba przyznać, że jeśli sen papieża jest prawdziwy (a nie ma podstaw, by inaczej twierdzić), to był to sen niezwykle proroczy. Św. Franciszek nie tylko odbudował upadający autorytet Kościoła, ale uczynił to w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości, Kto działał przez Biedaczynę z Asyżu. Franciszek nie został księdzem ani biskupem. Po wielu latach proponowano mu przyjęcie święceń kapłańskich, ale odrzekł, iż jest ich niegodzien i poprzestał na przyjęciu święceń diakonatu, które dawały mu możliwość głoszenia kazań i homilii w imieniu Kościoła. W posłudze św. Franciszka uderza jego posłuszeństwo woli instytucji kościelnych. Znając słabości biskupów i kardynałów, zakonników i księży, głosił Ewangelię z mocą, ale nie walczył z kościołem jako instytucją. Jakże inna była postawa innego wielkiego reformatora Marcina Lutra. I jeden, i drugi żyli w czasach upadku moralności duchowieństwa i wiernych, ale ich reakcje na ten fakt był inne. Pierwszy głosił Ewangelię całemu stworzeniu i nie żądał reform struktur kościelnych, wychodząc ze słusznego założenia, iż reforma struktur nie zmieni nic, skoro serce człowieka będącego częścią owych struktur się nie zmieni. Drugi głosił Ewangelię żarliwie, jednocześnie niszcząc struktury i tworząc nowe, które okazały się niewiele lepsze. Św. Franciszek we wszystkich swoich poczynaniach szukał porady i aprobaty papiestwa, podczas gdy Luter papiestwo zaatakował i w konsekwencji podzielił chrześcijaństwo.
Dla mnie najciekawszą historią z życia biedaczyny z Asyżu było jego uczestnictwo w V Wyprawie Krzyżowej. W ramach działań wojennych w Egipcie, św. Franciszek udał się na audiencję do sułtana Egiptu i Syrii Melek El Kamela i w obecności całego dworu sułtańskiego zaproponował najważniejszemu władcy muzułmańskiemu, by porzucił błędne i fałszywie wierzenia kacerza Mahometa i przyjął jedyną prawdziwą wiarę w Jezusa Chrystusa!
Scena przepiękna i niesamowita. Oto biedny zakonnik, były bogacz i rycerz stoi naprzeciw władcy muzułmańskiego, następcy wielkiego Saladyna i napomina go, by porzucił swoją błędną wiarę! Nie dziwię się, że dzisiaj św. Franciszek jest ukazywany głównie jako patron ekologów. Jest to bowiem święty tak wiernie żyjący Ewangelią, iż po dziś dzień nawet niektórzy ludzie Kościoła wolą spłycać jego przesłanie. Mam nadzieję, iż dzięki temu artykułowi już nigdy nie spojrzymy na Franciszka jako na wesołego głupka zajmującego się drzewami i ślimakami. Patron Ekologów? To żadna prawda o Franciszku. Franciszek to był chrześcijanin wierny ideałowi Ewangelii, ponieważ w każdych warunkach i przy minimalnych środkach czysto ludzkich głosił Chrystusa całemu stworzeniu. Mówił o Bogu drzewom i słońcu, ale i sułtanowi Egiptu i Syrii.

Św. Franciszek z Asyżu – współczesna ikona. Warto zwrócić uwagę na symbole stygmatów na dłoniach świętego oraz zawołanie jego zakonu wypisane na pergaminie w jego lewej dłoni
Św. Franciszek z Asyżu – współczesna ikona. Warto zwrócić uwagę na symbole stygmatów na dłoniach świętego oraz zawołanie jego zakonu wypisane na pergaminie w jego lewej dłoni




Sułtan wezwania nie posłuchał, ale zszokowany odwagą św. Franciszka pozwolił mu odejść wolno, chociaż prawo islamskie nakazywało zabić każdego giaura (niewiernego), który zaproponował muzułmaninowi odejście od jego wiary. Krótko po wizycie Biedaczyny z Asyżu sułtan wydał dekret, na mocy którego chrześcijanie mogli bezpiecznie i bez żadnych utrudnień pielgrzymować do Jerozolimy. Po dzień dzisiejszy kustoszami miejsc świętych w Palestynie z ramienia Kościoła Rzymsko-Katolickiego pozostają franciszkanie. Św. Franciszek umiera w 1226 roku, a już po 2 latach kolejny papież ogłasza go świętym.
Na czym polega fenomen tej postaci? Na prostocie! Bóg dał mu nogi i język, a Franciszek je wykorzystał, by mówić o Bogu całemu stworzeniu. Franciszek szokował swoim radykalizmem. Potrafił biegać półnagi po Asyżu i krzyczeć, że Miłość jest niekochana. Pościł wiele i w konkretnych intencjach. Mówił i tłumaczył ludziom, kim jest Bóg i jak bardzo jest nam potrzebny. Wszystko to proste metody i może właśnie dlatego nowy papież przyjął go jako swojego patrona na czas pontyfikatu. Do współczesnego świata przemawia bowiem radykalizm, ponieważ obok niego nie da się przejść obojętnie. I tego nowemu papieżowi życzę: by głosił Ewangelię w porę i nieporę, by pokazywał nam duchową wagę postów i byśmy zrozumieli, że odnowa Kościoła nie leży w odnowie jego struktur, lecz naszych serc.


--------------------------

Ks. Paweł Rogalski





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka, M. Bąkowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.