Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017   2018 
Przejdź do spisu treści. MP nr88/09

Jak chronić, by nie szkodzić?

O kłopotach drzew w alei Marii Dąbrowskiej

- MP nr 3 (88) z 31 V 2009r. /str. 25




Aleja, zwana dzisiaj aleją Marii Dąbrowskiej, powstała jako droga przeznaczona do ruchu pieszego i konnego. Pierwotnie była drogą gruntową. Maria Dąbrowska wspominała o niej w swoich dziennikach m.in. nazywając ją "dworską aleją lipową", ponieważ wzdłuż alei prowadzącej do komorowskiego majątku od ponad stu lat rosną rzędy lip drobnolistnych (Tilia cordata). Obecnie objęte są one ochroną jako pomniki przyrody.
W połowie dwudziestego stulecia nawierzchnia gruntowa alei została zastąpiona przez nawierzchnię asfaltową ograniczoną betonowymi krawężnikami. W kolejnych latach wykonano wzdłuż jezdni betonowe chodniki oraz przeprowadzono infrastrukturę podziemną (kanalizację). Wszystkie te inwestycje ułatwiające życie mieszkańcom Komorowa stały się jednocześnie początkiem kłopotów dla drzew rosnących wzdłuż alei.
Należy tu wspomnieć, że lipy drobnolistne są drzewami długowiecznymi, mogą żyć ponad 500 lat. Jednak posadzone wzdłuż ulic giną dość szybko, bo już po 50 - 100 latach. Ich krótkowieczność spowodowana jest wrażliwością na zasolenie (sól stosowana jest zimą do oczyszczania ulic ze śniegu), niedostateczną ilością wody w gruncie, obumieraniem korzeni pod warstwą nieprzepuszczalnej nawierzchni, do jakiej należy zaliczyć i beton, i asfalt, ranami pni powstającymi w wyniku "ocierania" się o drzewa samochodów ciężarowych. Zła kondycja lip rosnących przy ulicach przejawia się zasychaniem gałęzi i konarów oraz dużą podatnością na ataki pasożytniczych grzybów. Niestety, objawy choroby i zamierania lip można zaobserwować na drzewach rosnących wzdłuż alei Marii Dąbrowskiej nie będąc nawet doświadczonym arborystą - wyraźne są ubytki kory, pęknięcia pni, kikuty gałęzi, rany po odłamanych konarach i po uderzeniach samochodów, posusz w koronach drzew i zmiany grzybowe na pniach.
Prawdopodobnie pogarszający się stan starych lip oraz niebezpieczeństwo związane z łamaniem się i odpadaniem suchych gałęzi sprawiły, że jesienią zeszłego roku zdecydowano się przeprowadzić prace pielęgnacyjno-chirurgiczne. Usuwanie suchych konarów, korekta długości głównych konarów i symetrii korony oraz usuwanie rozwidlających się gałęzi grożących obłamaniem są normalnymi zabiegami pielęgnacyjnymi, zwłaszcza w przypadku drzew pomnikowych i kruchych, a takimi są lipy drobnolistne. Powinno się je przeprowadzać w regularnych odstępach czasu, raz na kilka lat (a kilka - oznacza mniej niż 10 lat), a także stopniowo, ponieważ zgodnie z zasadami arborystyki, jednorazowo można pozbawić drzewo jedynie 10 - 15% objętości korony (w przypadku drzew starszych). Tymczasem drzewa rosnące w alei Marii Dąbrowskiej przez wiele lat nie były formowane, o czym świadczy zła budowa koron. Natomiast przeprowadzane zabiegi - tzn. oczyszczanie pni z murszu zwanego popularnie próchnem, czy formowanie ran, były niewłaściwe. Kilka lat temu eksperci odstąpili od tego typu zabiegów uznając je za szkodliwe dla drzew. Zaniechanie właściwej pielęgnacji lip przez wiele lat było błędem i wpłynęło źle na ich kondycję, ale przeprowadzenie jednorazowo drastycznych cięć w obrębie koron zabytkowych drzew było błędem znacznie większym i prawdopodobnie tragicznym w skutkach. Skazało bowiem ogłowione lipy na szybką śmierć. Lipy rosnące na wschodnim krańcu alei straciły w wyniku cięć pielęgnacyjnych nie tylko suche i zagrażające statyce drzewa konary, ale także niemal wszystkie żywe ulistnione gałęzie. Widok ogłowionych drzew był dramatyczny. Ale nie chodzi tu tylko o wrażenia wizualne, o deformację koron - obcinanie gałęzi jest dla drzewa stresem. W wyniku cięć powstają rany, które drzewo musi zabezpieczyć specjalną tkanką przyranną oraz mówiąc fachowym językiem: "obarierować", czyli ochronić m.in. przed wnikaniem wirusów i grzybów oraz innych substancji szkodliwych. Im mniejsza powierzchnia ran, tym łatwiej drzewo wytwarza swoje naturalne bariery ochronne. Oczywiście, jak w przypadku każdego żywego organizmu - młode drzewo broni się intensywniej, stare, schorowane, jak "nasze" lipy, znacznie gorzej. Stres drzew związany jest także z utratą liści - liście są konieczne do asymilacji światła, czyli, najprościej mówiąc, do odżywiania się drzew. Utrata znacznej ilości liści powoduje, że drzewo ma trudności z zapewnieniem sobie właściwej ilości substancji niezbędnych do życia.



Okaleczenie skrajnych lip rosnących w alei nie jest jednak jedynym błędem niewłaściwie przeprowadzonych cięć pielęgnacyjnych. Z ekspertyzy wykonanej dla gminy przez dr hab. inż. Marka Kosmalę (rzeczoznawca Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Ogrodnictwa, profesor SGGW) oraz dr. inż. Jana Łukasiewicza wynika, że aż na 10 spośród 25 ocenianych drzew przeprowadzono nieodpowiednią pielęgnację. Między innymi pozostawiono niewłaściwą średnicę gałęzi po obcięciu konarów (dopuszczalna średnica pozostawionej gałęzi wynosi 1/3 lub ponad 1/3 średnicy gałęzi odciętej), w koronach drzew pozostawiono kikuty pozbawione gałęzi, nie usunięto całego posuszu i potężnych, martwych konarów.
Wydarzenia mające miejsce w alei Marii Dąbrowskiej jesienią zeszłego roku będą niestety miały złe skutki dla zabytkowych, sędziwych lip. Zabrakło dobrego gospodarza, który zająłby się stałym monitorowaniem stanu drzew i myślał perspektywicznie o pielęgnacji drzew rozłożonej na lata, nie na dni. Zabrakło też zdrowego rozsądku - nie trzeba było być arborystą, aby zdawać sobie sprawę z konsekwencji ogławiania drzew, które, w odróżnieniu od np. wierzb, nie są do tego przystosowane i które, na dodatek, są drzewami wiekowymi.
Tymczasem, drzewa... cóż... "drzewa umierają stojąc". Żeby uratować "dworską aleję lipową" trzeba będzie z czasem pomyśleć o dosadzaniu nowych (co najmniej dziesięcioletnich, specjalnie formowanych na potrzeby zadrzewień przyulicznych) lip drobnolistnych w miejsce obumarłych drzew. Jeśli bowiem nie uda się zachować przy życiu starych lip, należy walczyć o zachowanie tradycji tego miejsca.

--------------------------

Marta Lewin


O autorze:

« Marta Lewin




Przejdź do spisu treści. MP nr88/09

Aleja Marii Dąbrowskiej

- fot. Bartosz Duczmal

- MP nr 3 (88) z 31 V 2009r. /str. 24



Aleja Marii Dąbrowskiej w Komorowie (stan obecny)







Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka. Wszystkie prawa zastrzeżone.