Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017   2018 
Przejdź do spisu treści. MP nr93/10

Wspomnienie dnia ważnego dla mieszkańców Komorowa...

KARTKA Z KALENDARZA

- MP nr 1 (93) z 17 II 2010r. /str. 26-27

Jest późny sobotni wieczór 16 stycznia 2010 roku, za oknem srogi mróz, ciągłe opady śniegu, zasypane drogi, kłopoty z opałem. Postanowiłem zrobić porządek w moich archiwaliach. Biorę do ręki stare lotnicze zdjęcie Komorowa z 1945 roku i jak w starym iluzjonie zaczyna przesuwać się film z obrazami sprzed ponad pół wieku. Uzmysławiam sobie, że tamten dzień dokładnie 65 lat temu był taki sam jak dziś, z tą różnicą, że był to wtorek, nie sobota...

Zima była równie śnieżna i siarczysta... Myślę o tamtych zdarzeniach tak, jakby to wszystko działo się wczoraj i zastanawiam się, ilu z nas jeszcze tej mroźnej soboty przypomniało sobie, że 16 stycznia 1945 roku skończyła się dla Komorowa II wojna światowa.



Tylko miejsce obecnej ulicy Ks. Skorupki straszyło nieprawdopodobnie wielką dziurą...


W oddali, na południu, od Nadarzyna słychać było rosyjskie działa i częsty warkot nadlatujących kukuruźników. Pod Helenowem również zaciekle nacierali Rosjanie. Ulicą Wiejską w popłochu uciekali Niemcy. Szli pieszo, jechali motorami i na furmankach. Na tych samych, którymi nie tak dawno wozili amunicję i materiały wybuchowe z bocznicy na Żeberku. Niemcy usiłowali dostać się do pobliskiego lasu, by nim przedrzeć się na zachód. Zbierali się zaledwie chwilę w hałaśliwym popłochu i oto nagle po pięciu latach zniknęli. Zapanowała przeraźliwa cisza... Ale, niebawem na opustoszałe zaśnieżone ulice wkroczyli inni żołnierze. Z orzełkami bez korony na rosyjskich hełmach, ale jednak Polacy...
Komorów w czasie wojny nie odniósł wielkich materialnych zniszczeń, oczywiście nie mówiąc o wojennej tragedii samych jego mieszkańców. Domy przetrwały, aleje drzew w większości pozostały nietknięte. Tylko miejsce obecnej ulicy Ks. Skorupki straszyło nieprawdopodobnie wielką dziurą. Ziemia została zryta wybuchem niemieckich bunkrów z owym wojennym arsenałem skrzętnie gromadzonym tuż przed wybuchem powstania warszawskiego i w czasie jego trwania. Polana pozbawiona stuletnich sosen... Naruszone groby wojennego cmentarza. Przypomnijmy młodszym, bo mają prawo nie wiedzieć. Ulice Komorowa nie były świadkiem wojennych dramatów, jakie przeżyły ulice innych miast, tylko na "Zieleńcu" w miejscu, gdzie miał być komorowski park i gdzie później stanęła szkoła, w czasie powstania warszawskiego pojawiło się ogrodzenie z brzozowych słupków opasanych drutami. Na środku niewielkiego cmentarza stanął też wysoki brzozowy krzyż. W porównaniu z innymi - nekropolia maleńka, ale upamiętniająca dramat, jaki przetoczył się również przez nasz Komorów. Wielki powstańczy dramat.
Tak, dzisiejsza aura jest identyczna jak tamtego dnia wyzwolenia. Czy Komorowianie wtedy się cieszyli? Zapewne uczucie ulgi mieszało się z lękiem, bo doskonale pamiętali, do czego zdolny jest najeźdźca, także ten ze wschodu. Pamiętali rok 1920, i 17 września 1939... Druga wojna światowa nie zrujnowała Komorowa fizycznie. Przetrwały domy, ulice, kolejka EKD, wielu mieszkańców dożyło jej końca. Jednak DUCH KOMOROWA nigdy się już nie odrodził. Nigdy nie odzyskał tamtej dawnej formy - miejscowości pełnej energii niczym młoda piękna panna na wydaniu. Lata dwudzieste i trzydzieste były dla niego tak samo optymistyczne, twórcze i efektywne, jak w innych podobnych miastach ogrodach tamtej II Odrodzonej Rzeczypospolitej. Olśniewająca młodość nowego Komorowa! Trudno i przykro o tym mówić, ale patrząc z perspektywy na minione sześćdziesiąt pięć lat, o zgrozo, widać jak na dłoni, że ciężkie czasy Komorowa wcale nie przeminęły. Największe spustoszenie nastąpiło nie za stalinizmu i później, ale właśnie w nowej Polsce - w ciągu ostatnich 20 lat...Władze komunistyczne oczywiście przekreśliły ideę miasta ogrodu, bo była ona "burżuazyjnym wynaturzeniem". Mówiąc jasno, tamte rządy zapoczątkowały kulturową zapaść, która niestety trwa do dziś.



Cmentarz Powstańczy


A jednak w tych, jakże trudnych, latach czterdziestych i pięćdziesiątych o status quo Komorowa walczyła niezwykle energicznie, uparcie i z sukcesami (wspaniałe sukcesy to budowa kościoła i szkoły) dość liczna grupa szlachetnych idealistów myślących i działających według ciągle jeszcze przedwojennych zasad. Jako zawzięty szperacz archiwalny natrafiłem przypadkiem na skromne dokumenty ukazujące tę heroiczną walkę. Gromadzka Rada i wszelkie społeczne ciała Komorowa miały jednak z roku na rok coraz mniejszy wpływ na to, co działo się wokół i ulegały coraz bardziej wzrastającej, niszczącej presji władzy. Pożółkłe kartki pokazują to niezwykle wyraźnie. Tak np. stracono - mimo upartej walki i wielu prób - komorowskie tereny sportowe ofiarowane przez Józefa Markowicza. Przejęła je któraś, zdaje się, z pruszkowskich spółdzielni mieszkaniowych. Komorów "znalazł się w posiadaniu" niechętnych mu władz powiatu pruszkowskiego. Warto tu zaznaczyć, że Pruszków szczycił się niestety niezwykle silnymi "czerwonymi" tradycjami, a w latach czterdziestych i pięćdziesiątych działy się tam podobno straszne rzeczy. Zresztą archiwa pokazują pośrednio także i to. Z czasem Komorów utracił całkiem swoją administracyjną władzę, wchłonięty został przez nowo powstała gminę Michałowice. Starsi mieszkańcy stracili siłę, wiarę i optymizm, młodsi trwali w sennym otumanieniu, jakie ofiarowały gierkowskie lat siedemdziesiąte. Kulturowa zapaść, do której doprowadziły tamte poprzednie władze, trwa niestety do dziś. Przykład? Proszę bardzo! Brak dbałości i zastosowania nowoczesnych metod do pielęgnacji wizytówki Komorowa, jaką jest niezwykle piękna, zabytkowa aleja lipowa im. M. Dąbrowskiej. W tym przypadku napiera na nas betonową siłą toporna architektura drogowa, a my ulegamy tej presji.
Stojąc przy oknie patrzę na białe kiście oszronionych sosen, takie same jak te sprzed 65 lat i myślę o wolności, która wbrew naszej woli niekiedy staje się następną gorzką niewolą... Ale dziś, tak sądzę, w odróżnieniu do minionego półwiecza, owe wrogie upiory bardziej tkwią w nas samych niż na zewnątrz. Dlatego właśnie my, mieszkańcy Komorowa, powinniśmy prosić - "Niech stąpi Duch Twój i ożywi tę ziemię..." Prosić o odwagę i wolę działania w walce o dobro naszego Komorowa.

--------------------------

Tomasz Terlecki





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka. Wszystkie prawa zastrzeżone.