Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017 
MP nr 2 (94). Przejdź do spisu treści

Kartka z kalendarza

Rok polski odlicza się kolejnymi świętami i rocznicami


- MP nr 2 (94) z 28 III 2010 /str.18

Piątego marca przypada rocznica zbrodni katyńskiej. Tego dnia władze sowieckie zatwierdziły decyzję o zlikwidowaniu internowanych polskich jeńców wojennych jako, jak to sformułował Ławrientij Beria: "zdeklarowanych i nie rokujących nadziei poprawy wrogów władzy radzieckiej". Władze Rzeczypospolitej uchwaliły Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej na dzień 13 kwietnia, kiedy to Niemcy ogłosili odkrycie masowych grobów w Katyniu. Wydarzyło się to zaledwie 60 lat temu. Ciągle wśród nas jest wielu, którzy noszą żywą pamięć jak świeżą ranę, bo dotyczy ich najbliższych.
Jednak przychodzą nowe pokolenia i ich pamięć o Katyniu w naturalny sposób jest inna. Dla nich Katyń, jak wszystkie rocznice, staje się coraz odleglejszym faktem historycznym.


Trudno jest mi pisać o tej tragedii, bo jej okropieństwo i rozmiar przerastają wyobrażenie. Jej znaczenie dla dziejów Polski i świata jest również trudne do ogarnięcia. Polska w wyniku katyńskiego ludobójstwa - albowiem tak ocenia ją dziś cały cywilizowany świat - pozostała dotkliwie pozbawiona wysoko wykształconej kadry wojskowej, a tym samym ogromnej części inteligencji. Był to jeszcze jeden dotkliwy przyczynek do "zapaści kulturowej" naszej Ojczyzny po nieszczęsnej wojnie. W tamtej socjalistycznej Polsce - co doskonale pamiętam - o Katyniu nie można było mówić w ogóle. Niezwykle rzadko, w ostatecznych i pojedynczych przypadkach władza (Cenzura) dopuszczała wersję głoszącą jedynie kłamstwo. Dzisiaj, w niepodległej III Rzeczypospolitej, możemy o zbrodni katyńskiej mówić, pisać, odwiedzać groby, czcić rocznice lub badać ją naukowo. Ale jak radzimy sobie z moralną jej oceną?


Myślę na przykład o wybaczeniu. To pytanie niepokoi i dręczy. Jak po sześćdziesięciu latach oceniamy wojnę: jej ofiary po wszystkich stronach okopów, ale także działających w jej imieniu katów? Czy dręczy nas ciągle pragnienie pomsty i kary za winy, czy zostawiamy to w rękach o wiele wyższych i bardziej kompetentnych od nas instancji? Może tak, jak młodzi Niemcy, z którymi niedawno rozmawiałem, znający doskonale wszystkie historyczne fakty, jesteśmy już zmęczeni ciągłym wracaniem do tamtych spraw? To wszystko trudne pytania, ale samo ich zadawanie świadczy, że jak cierń nosimy w sobie pamięć tamtych wydarzeń. W jaki sposób czas zabiera bezpowrotnie nawet najstraszliwsze tragedie?
Czy pozostajemy bez żadnej nauki z tamtych potwornych doświadczeń?
Proszę pomyśleć przez chwilę o tym w dniach tej smutnej, okrągłej rocznicy.


Po wysłuchaniu wyroku, który był jak porażenie piorunem, otworzyły się prędko ciężkie więzienne drzwi. Przez te krótkie chwile w zamarłym wnętrzu człowieka noszącego starannie utrzymany polski mundur wyrasta nagle ogromna konstrukcja - gmach niewyobrażalnie wielki, pomnik całego świata, z całą jego krwawą i niesprawiedliwą historią pełną wojen, morderstw, krzywd, bólu i przerażenia. Jak wielki kosmos: nieskończony i sięgający w rozległe, bezkresne, czarne i coraz to dalsze i umykające przestrzenie. I on - zaskoczony samotny człowiek, jako jedyny w tym momencie i w tym wszechświecie musi to wszystko wziąć na swoje barki i stać pod tym ciężarem jeszcze chwilę - biorąc w obronę całą ludzkość, z jej kompletną przeszłością i przyszłością, jako nasz rycerski obrońca...
Lecz to wszystko wydaje się już stracone, bowiem zza drzwi (i nie pozwolę sobie na przypomnienie innych elementów tego pomieszczenia) wychodzi postać potworna, jakiś przerażający Golem - rzeźnik z najgorszego snu, albo może sam Szatan. Postać jak z najbardziej wymyślnego i obrzydliwego horroru, albo majaków psychicznie chorych - ubrany w ciężki i toporny długi fartuch ze świńskiej skóry, w takie same rękawice sięgające powyżej łokci i specjalne nakrycie głowy chroniące twarz - z dwiema błyszczącymi czarnymi gwiazdami. To major służby bezpieczeństwa Wasilij Michajłowicz Błochin z ociekającym pistoletem w dłoni...

--------------------------

Tomasz Terlecki





Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka, M. Bąkowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.